31 maja 2012

"Radio Armageddon" (Jakub Żulczyk)

[…] mamy po osiemnaście lat, i już teraz żyjemy w teledysku […].

---

W tym kraju jest tylko cukier i mąka, Agrobiznes w telewizji, świadkowie Jehowy, do jedzenia są tylko porcje rosołowe.

---

[…] w kraju, w którym wszystko jest jak przyszyta metka, w którym każdy wygląda, jakby pięć minut temu dowiedział się o raku płuc.

---

Wygląda jak jedna z tych osób, które czasami są pokazywane w programach typu Dzień z Pojebem – osób, które twierdzą, że od dwudziestu lat odżywiają się tylko żwirem i moczem oraz potrafią wyleczyć guza mózgu przykładając ci zapałkę do potylicy.

---

Jest taki dzień, że po prostu, w pewnym momencie, musisz się, kurwa, rozpłakać.

---

[…] możemy mieć wszystko, mamy wszystko, ponieważ wszystko już było.

---

W tym roku szkolnym mam zdać maturę i iść na jakiś zgodny z moimi zainteresowaniami kierunek studiów, prawdopodobnie będzie to prawo, medycyna, informatyka, masturbacja albo mizantropia.

---

W pewien sposób uważałem ją za najpiękniejszą dziewczynę na świecie.

---

Z resztą ludzi po prostu nie rozmawiałem. To nie miało sensu. To było jak dzwonienie na pogodynkę, marnowanie baterii na niepotrzebne komunikaty.

---

Jestem niewidoczny jak pierdolony szef loży masońskiej.

---

Ludzie zaczynają mówić o tym, że boją się zrobić sobie testy na obecność chorób wenerycznych, że nie mogą odmówić, gdy ktoś prosi ich o pożyczenie kasy, zaczynają mówić, że są niezadowoleni ze swoich bioder, tyłków, braku zarostu, tapicerki, chłopaka lub dziewczyny, psa lub kota, ojca lub matki lub wujka; mówią o próbach samobójczych swoich koleżanek, o tym, że ludzie nie lubią ich za to, za co powinni być lubiani, że wokół otacza ich kłamstwo i obłuda i że nikt nie umie mówić ci pewnych rzeczy prosto w oczy, i że politycy powinni coś z tym zrobić.

---

[…] jest ósma rano, a kawa z bufetu sprawia, że czujesz się jakby ktoś zjadł całą czekoladę z dyskontu i napluł ci w przełyk.

---

Nie dało się jej nie kochać. Mógłbyś nakręcić o niej serial.

---

[…] wyglądał, jakby mógł żebrać i reklamować Diesla jednocześnie.

---

Wiedziałam, że zrobicie coś wyjątkowego. Tacy ludzie jak wy zdarzają się raz na milion urodzeń.

---

Nic tak nie cementuje ludzi jak ostatni blant o piątej rano, wypalany przy reklamach seks telefonów sado-maso i dokumentach o ludziach, którzy oślepli od picia detergentów.

---

Wszyscy strasznie spinamy się, aby być jacyś. Codziennie rysujemy siebie, dolepiamy do siebie klejem kolejne kartki, zdjęcia, wrysowujemy się w ramki, aby poczuć że jesteśmy czymś więcej niż imieniem i nazwiskiem.

---

Wybierasz siebie na dane półrocze. To skomplikowane, zależy od obecnej grupy koleżanek, od tego, z kim się pierdolisz, od gazet, które czytasz, od twojej starszej siostry lub brata, od koncertów, na które chodzisz. Ale masz nieograniczone możliwości.

---

Niech Bóg błogosławi was wszystkich za wszystkie szalone rzeczy z waszej młodości.

---

Wszystkie rzeczy, które miały podważyć system, stały się systemem. Rebelie leżą na wyprzedażach. To, że mamy osiemnaście lat, to, że z gruntu nienawidzimy tego świata, jest wykorzystywane po to, aby sprzedać nam kolejne spodnie, buty, piwa, kondomy, konsole do gier i płyty. Masz samobójcze tendencje? Wydaje ci się, że wszyscy ludzie to puste manekiny, że za wzrokiem każdego z nich nikogo nie ma w domu, a ty jesteś sam ze swoim cierpieniem? Proszę, oto eyeliner specjalnie dla ciebie. Nie chcesz iść do pracy, wbić się w korporacyjny schemat, zgnić z żoną i dziećmi, wolisz wolność, jazdę na desce, zapach skuna na ubraniu, łupież we włosach? Proszę, oto twój napój energetyczny.

---

Mamy tylko jedno wyjście – wywołać koniec świata.

---

Czuję, że coś nas łączy. Czuję, że coś nas wspólnie wkurwia.

---

Na zewnątrz była spauzowana pogoda, i dziwiliśmy się, ze ludzie w ogóle się poruszają, zamiast nie zastygać we wszechogarniającej stopklatce. Jakbyśmy kupili sobie piloty do pauzowania życia.

---

Rozmawiamy o tym, że wszystko jest bez sensu, nic nie znaczymy i że wszyscy naokoło patrzą na nas jak na szaleńców. Połączył nas wspólny smutek.

---

Każdy z nas ma w środku puste, przerdzewiałe naczynie. Kiedy jest pełne, nie czuje się go aż tak bardzo.

---

Przecież wszystkim osobom w tym pomieszczeniu miesiąc temu zamputowano kawałek świata.

---

Zawsze, kiedy próbowałaś spytać się go o to, co robił, kim był, opowiadał wymyślone na poczekaniu ogólniki, historie, które w ogóle do niego nie pasowały, jakby na szybko przepisane z cudzego życiorysu, zasłyszane, ulepione na potrzeby chwili.

---

[…] nigdy nie znajdziecie siebie i zostało wam kilkadziesiąt lat życia w smutnym poczuciu nagłego wybudzenia, oszukania przez własny mózg, który przez chwilę przyjął sen za fakt.

---

Jesteśmy nowymi gwiazdami telewizji monitoring.

---

Śmierć czasami jest tak banalna. Próbowałem zmusić moją głowę do tego, aby przeleciało przez nią całe moje życie na fast forward, ale, kurwa, nie było nawet czego oglądać. Pierwsza komunia, pierwsze stałe łącze, kursy szybkiego czytania i zajęcia pozalekcyjne chrzęściły mi w czytniki i zmieniały się w ściany pikseli. Najgorsze jest to, że nie przeżyłem nic, a ten pieprzony montażysta przez chwilę zrobił mi na to smak.

---

[…] nigdy nie pomyślałabym, że możemy znaleźć się kiedyś razem w sytuacji, w której wspólnie ryzykujemy aresztowanie, wyrzucenie ze szkoły i kompletne spierdolenie swojego życia.

---

Chyba zaczynam się zakochiwać.

---

Oni nie wiedzą co myśleć, ale jednocześnie bawią się najlepiej w życiu.

---

[…] ta świadomość, że jesteś z kimś, kogo wcale nie znasz na wylot, kto ma w sobie jeszcze ogromny basen niedostępnych dla ciebie – przynajmniej teraz – myśli i danych. Że nie wpisałaś jeszcze wszystkich szyfrów. Mapa pełna białych plam – to było wspaniałe, Nadzieja, być z kimś, kto do końca życia będzie dla ciebie fascynujący.

---

[…] gdy zostawiamy u kogoś coś w mieszkaniu, to nie jest tylko roztargnienie – to nasz podświadomy sygnał, który mówi o powrocie.

---

To takie straszne, ile tak naprawdę można na kogoś czekać.

---

To jedno z tych miejsc, o których myślałem, że nie istnieją.

---

Nie rozjebaliśmy własnej szkoły dla zabawy. Zrobiliśmy to dlatego, że to bardziej humanitarne niż kogoś zastrzelić. Nikt nie wykorzysta tego w żadnej reklamie. Nie zrobi z tego nowej linii ubrań. Castingu na wokalistkę i linii maści przeciwtrądzikowych. Zrobiliśmy to, bo to otwarło komuś okno. Nieważne na co. Zobacz, jesteś tym kim jesteś. Ale mi zawsze będzie chodziło o to, żeby cię wkurwić, oślepić, zdezorientować, dopóki nie zrozumiesz, że jesteś na plakacie, gdziekolwiek byś się odwrócił. Popatrz, jesteśmy tutaj wszyscy, tak? Mamy długie włosy, krótkie włosy, kolczyki i kołnierzyki, przypinki i sznurówki, mamy katalogi na dysku rap i metal, albo mongolska muzyka pastewna. Jesteśmy tak naprawdę tacy sami. Wszystkie nasze zachowania zostały dawno temu przewidziane. Są częścią puli opcji, którą ściągamy razem z pakietem. I ten pakiet, zestaw ubrań, zestaw marek, zestaw zachowań, zestaw twoich adekwatnych do tego mandatów, narkotyków, płyt, wykroczeń, myśli i zdań tworzy to, kim jesteś. To kupa gnoju. Wiesz o tym. To nie o to chodzi, aby rozjebać szkołę. To chodzi o to, aby pokazać im że, kurwa, nie wymyślili jeszcze wszystkiego. Że ten system można rozpieprzyć, a uwierz mi, on jest jeszcze modyfikowalny. Wmówili ci, że tak nie jest. Ale to kłamstwo.

---

Za poczucie humoru tego sortu powinno się wpychać ludzi pod tramwaje.

---

Słuchajcie dziewczyny, wszystko jest w porządku. Nie, wszystko jest OK. Naprawdę. Dzięki. Trzymajcie się. Buziaki. Po prostu wszystko wokół mnie zaczyna się palić, topić jak błona fotograficzna w kontakcie z kwasem, ktoś wziął mój życiorys i zaczął go sobie kruszyć w palcach jak martwy liść.

---

Pomyślałaś – dziewczyny, które za pierwszym razem nie dostaną chociaż odrobiny obecności i kontaktu, mogą za dziesięć lat stać się smutnymi kurwami.

---

Potrafiliście siedzieć przez dziesięć godzin, patrzeć na siebie i w pewnym momencie bez słów, pomiędzy wami, w powietrzu pojawiały się piktogramy, obrazki, od zdań, które chcieliście sobie powiedzieć puchł język. Rysowaliście waszą rozmowę palcami w powietrzu. Niektórzy ludzie nie mają tego nawet po kwasie.

---

Potem nienawidzimy siebie tak bardzo, że mdli nas od przedstawiania się. Rzygamy od wymawiania swojego imienia i nazwiska.

---

Przyszedł do mnie o dwudziestej trzeciej. Z reguły o tej porze leżę w łóżku, czytam książki i czuję, że grzybieję od środka, że co godzinę starzeję się o pięć miesięcy.

---

Zmieniałam się dla ciebie […]. Gdzieś w środku malowałam się na jasno.

---

Odwracał się do ciebie, grzebiąc nogami w twojej masie poduszek i wciskając się w Ciebie tak bardzo, jakbyście byli połamanym kawałkiem plastiku, który ktoś chciał skleić poksipolem. Ścisk do uduszenia.

---

Ty i tylko ty. Nie jesteś stara, ani młoda. Brzydka ani ładna. Mądra ani głupia. Jesteś poza skalą. Nie oceniam cię. Jesteś mną.

---

Całe życie miałam kompleks braku umiejętności wytwarzania własnych informacji. Ledwo udawało mi się nadążać za cudzymi.

---

Po raz pierwszy mam przyjaciela i tak, wygrałaś toster i wycieczkę, to ty.

---

Mamusiu, tatusiu, zakochałem się, bo mam już osiemnaście lat i owłosienie łonowe, i to nie może się dobrze skończyć.

---

Oni nie wiedzą, co ze sobą zrobić, czy mają ustać na rękach, czy rozebrać się do naga i wrzeszczeć. Stracili imię i nazwisko.

---

Po tobie może być już tylko koniec świata.

---

Nie wiesz jak to jest, nie? Nie wiesz, jak to jest być nagim przy kimś, kogo zupełnie się nie zna. W nocy. Zawieszony. Pijany tak mocno, że pozbawiony nazwiska.

---

Zanim zniszczymy cały świat, muszę poprawić ocenę z matematyki.

---

Rzeczy, których chcesz, przychodzą zawsze, tylko z lekkim opóźnieniem, zawsze trochę później, zawsze lekko niekompletne. Tak samo dzieje się z rzeczami, których bardzo nie chcesz. A czasami, czasami rzeczy, których bardzo chciałaś, przychodzą za późno, wtedy, gdy już ich kompletnie nie chcesz.

---

Gdy kogoś nie ma, gdy ktoś, kto był najcenniejszy, kto ustawiał wokół ciebie fizykę, ktoś, bez kogo może wyłączyć się grawitacja, a tabliczka mnożenia stracić ważność, gdy ten ktoś znika, możesz dalej żyć, chodzić, jeść, odbierać telefony. Po prostu za tobą dryfuje nadpalona dziura. Coś cały czas do ciebie nadbiega, aby schwycić cię za szyję, przylepić się do ciebie i już nie puścić, coś wystającego z tej dziury.

---

- Gry komputerowe to największa bzdura na świecie – mówił Cyprian. – Chodzenie po ulicy jest dużo, dużo ciekawsze. Masz więcej opcji do wyboru.
- W grach komputerowych można zabijać – odpowiadałaś.
- A czy idąc po ulicy nie można kogoś zabić?

---

Tak jakbyś pragnęła, […] abyś mogła z powrotem wrócić do swojego domu, iść na studia, poznać chłopaka, potem jakiegoś następnego, i jeszcze następnego. Skończyć studia i mieć problemy typu: czy wystarczająco realizujesz się w swoim życiu zawodowym, czy rzeczywiście odkryłaś siebie, czy osiągasz pełnię porozumienia w swoim związku, czy masz pozytywny stosunek do swojego ciała i czy potrafisz być spontaniczna, oczywiście kiedy jest to wymagane, czy potrafisz się wsłuchać w swoje wewnętrzne dziecko. Można prowadzić takie życie, można ćwiczyć ze swoich chłopakiem nowe techniki seksualne, oglądać Gotowe na wszystko, jeść bioprodukty, oglądać kolorowe magazyny i zapisać się na tańce południowoamerykańskie. Można nawet robić coś bardziej twórczego, można być kuratorem sztuki i pisywać do feministycznych magazynów, można zacząć pisać doktorat, prowadzić bloga, założyć jakąś fundację albo być psycholożką, która pracuje z kobietami, które uciekły z miejsc, gdzie były zmuszane do uprawiania seksu za pieniądze. Jest tyle wariantów przyszłości.

---

Wtedy zadaj mi pytanie, jak to jest mieć osiemnaście lat i mieć bezustanne ataki alergii, zwyczajnie puchnąć od uczulenia na ludzkość.

---

Mam 18 lat, nadopiekuńczą i dysfunkcyjną rodzinę, szereg wstydliwych uzależnień, w tym kompulsywną masturbację i obsesyjną potrzebę ustawiania rzeczywistości względem siebie, patologiczną nieśmiałość […] i dalej będzie już ze mną tylko gorzej.

---

[…] do cholery, przecież obserwowałem ją bez przerwy, i nie umiałem zrobić sobie od tego jakiegokolwiek detoksu.

---

Liczby są ważne w miejscach, które przecież najchętniej chcielibyśmy podpalić.

---

1. WSZYSTKO JUŻ BYŁO, WIĘC SKORO MAMY WSZYSTKO, NIE MAMY NIC.
2. WSZYSTKO JUŻ BYŁO. OPRÓCZ NAS.
3. PRZEPOWIADAMY UTRATĘ WSZELKIEJ NADZIEI NA PIĘĆ MINUT PRZED FAKTEM.
4. MÓWIMY: ZACZNIJ SAM NISZCZYĆ, ZANIM ZOSTANIESZ ZNISZCZONY.
5. MÓWIMY: WYMIOTUJ. ZBYT DŁUGO KARMIONO CIĘ NA SIŁĘ.
6. MÓWIMY: PANIKUJ. NIC NIE JEST I JUŻ NIGDY NIE BĘDZIE W PORZĄDKU.
7. MÓWIMY: JESTEŚ TYM, CO LECI W TELEWIZJI.
8. MÓWIMY: WSZYSTKIE TWOJE WZORCE OSOBOWE WYMYŚLONO, ZANIM SIĘ URODZIŁEŚ.
9. MÓWIMY: WYRAZY I ZDANIA SIĘ SKOMPROMITOWAŁY. WRZASK JESZCZE NIE.
10. MÓWIMY: NIE ISTNIEJESZ. ZACZNIJ. RZYGAJ KRWIĄ.
11. MÓWIMY: ŻYCIE JEST JAK GRA VIDEO BEZ SZANS NA WYGRANĄ.
12. NIC NIE JEST PRAWDZIWE, WSZYSTKO JEST DOZWOLONE. TO JEST ROZKAZ.
13. JESTEŚMY RADIEM ARMAGEDDON.

---

Życie jest jak gra video bez szans na wygraną.

---

Wydajesz się bardzo niezrealizowana seksualnie, nienawidzisz swojej pracy, przytyłaś o jeden numer ale nie dopuszczasz tego do świadomości, bo nadal nosisz stare ubrania, a twoim życiowym wzorem tak naprawdę jest Joanna Brodzik.

---

Mamo, zagryzłam spirytus pasztetem i właśnie umieram.

---

Słońce ma kolor burdelowej żarówki pięć sekund od przepalenia; w tym miejscu pachnie tylko roślinami, tu nie ma już mięsa, spirytusu, musztardy i potu, powietrze nie jest już jak nawilżacz do kondomów – tu przez chwilę pachnie tak, jakby istniały tylko rośliny.

---

Wypijasz kolejną kawę i idziesz umyć zęby tylko po to, aby odlepić starą nikotynę z języka i zrobić miejsce dla nowej.

---

Jesteś chodzącym targetem psychotropów, kremów przeciwzmarszczkowych, prywatnych gabinetów psychoterapii.

---

To przecież najlepsza impreza w mieście, wszyscy są tu po to, by być jutro na cudzych fotoblogach – uzbrojone dzieci z kulturoznawstwa i niedoszli maturzyści, i paru starszych prawiemalarzy, prawiereżyserów, zupełniebarmanów, którzy nie tak dawno temu posuwali twoje koleżanki z ogólniaka.

---

Droga w dół jest szybsza z każdym piętrem, stary.

---

Nie chciałbym odpowiadać teraz na pytanie, jak to jest, mieć osiemnaście lat, chociaż za dziesięć lat pewnie powiem ci, że byłem wtedy nieśmiertelny. Gdy jesteś dopiero co pełnoletni, przebiegasz przez ulicę na czerwonym, bo jesteś pewien, że to nadjeżdżający samochód rozbije się o ciebie, że chodnik z perspektywy siódmego piętra jest gumowy, że każdy wypity alkohol w twoim organizmie zamienia się w wodę, że możesz przyjąć więcej związków chemicznych niż szklarnia, bo twój mózg jest kuloodporny i nieprzerwanie stabilny. Nic nas nie rozkruszy. Mamy po osiemnaście lat i moglibyśmy jeść szkło bez kaleczenia ust, pić kwas, wyskakiwać z okna tylko po to, aby wzbić się do lotu.

---

[…] to była kulminacja tych dwóch tygodni bezustannej utraty przytomności, podczas której wiedzieliśmy, że osiągnęliśmy już etap, w którym nie można przestać, bo trzeźwość cię rozstrzela […].

---

Ktoś się pomylił – to samo pięć minut leci od pięciu godzin.

---

Wszyscy macie jakieś uszkodzenia ego, próbujecie stawać na palcach, najchętniej nasmarowalibyście się cali fluorescencyjną farbą.

---

To wygląda bardziej niż przerażająco. To jest horror na VHS obejrzany w wieku sześciu lat. Nie, to jest przebywanie w piwnicy pół godziny po obejrzeniu tego horroru.

---

Bardzo ładny koniec.

---

Myślę o tym, że potrafimy na siebie wrzeszczeć, popychać się, uzależniać i rzucać przedmiotami, wyzywać się i dosrywać sobie nawzajem, długo się do siebie nie odzywać z powodu permanentnej nieprzytomności, uciekać sobie nawzajem z oczu.

---

[…] świadomość czegoś, co się nie udało, potrafi cię przewrócić.

---

Bez niego jesteśmy czymś tylko odrobinę więcej niż przypadkowymi ludźmi w przedziale pociągu.

---

Za godzinę będę w klubie z jedynymi przyjaciółmi, których mam, i kompletnie nie będę miał się do kogo odezwać.

---

To taki moment, w którym spokojnie możesz iść po ulicy i uśmiechać się do obcych ludzi. To dzień, których kupujesz sobie w cukierni torbę obrzydliwych słodyczy. To czas na proste przyjemności. Na celebrację poukładania. Chociaż to nie twoje urodziny, oczekuj głosu przez Skype, który powie ci: Wszystkiego najlepszego.

---

McDonaldy mnie uspokajają, pomyślałem, generalnie w restauracjach szybkiej obsługi jest coś kojącego, bo one wszędzie są takie same, bez wyjątku, są punktami schronienia dla ludzkości zszokowanej przez zmienność, one głaszczą cię po głowie i przypominają: wszędzie jest bezpiecznie, wszędzie światło latarni ulicznych ma ten sam kolor, parking tę samą powierzchnię, wszędzie ludzie posługują się kluczami, banknotami, bielizną, bronią.

---

[…] wiedziałem o niej wszystko, a ona i tak była doskonała.

---

[…] patrzę na niego i wiem, że do końca życia będzie pewien, że zawiódł, że zawiódł kosmos, chociaż nie było żadnej innej możliwości.

---

[…] to nie powinno się nigdy stać, nigdy wydarzyć, nigdy zaistnieć, gdybym mógł teraz, wyłączyłbym to z całą resztą, to jest moment, w którym oddech cię dusi, a zamykanie oczu oślepia, dość, wyłączyć, ściszyć, iść.

---

Myślę o tym, że tak naprawdę nigdy nie mamy na nic wpływu, że nasza zdolność do kierowania tym, co zastane bywa wyjątkowo przeceniana, dlatego może ludzie kupują jogurty z nalepką dokarmiamy dzieci albo podpisują petycje w Internecie, iluzja posiadania wpływu […].

---

[…] translacja jest niemożliwa, bo nie ma języka, bo ludzie z tego co mówisz i co chcesz im dać i tak zawsze wezmą z tego tylko to, czym chcą być.

---

Przepraszam, że to akurat ja muszę was o tym poinformować, ale nie ma ratunku, i jesteście kurewsko sami we wszechświecie.

---

[…] wciska się we mnie jak dziecko, jakimś dziwnym sposobem kurczy się i kompresuje, a ja głaszczę ją po włosach lub wykonuję jakieś inne gesty tego typu, które dopiero teraz, po raz pierwszy, nie wydają mi się idiotyzmem.

---

[…] czasami może zapłaczemy nad tym, że to skończyło się tak, a nie inaczej, że nie byliśmy w stanie wymyśleć żadnego happy endu […].

---

Bo wszyscy próbujemy dodrapać się do tych miejsc, szukamy ich mniej lub bardziej gwałtownie, niektórzy tylko drapią powierzchnię i szybko odpadają zmęczeni, inni rozpędzają się bardzo mocno i rozkruszają kolejne warstwy, wpierdalając się na oślep, wpadając na coś, co wydaje się właśnie tym Tam, ale jest jedynie spalającą pułapką. Bo wszyscy próbujemy zdemontować to, co jest dookoła, aby dotrzeć do fundamentów.


Polub cytaty z tej książki:

5 komentarzy:

  1. Czekam na więcej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdzie dorwałaś "Radio"? Szukam go od kilku miesięcy i nigdzie nie mogę znaleźć, oprócz wersji audio ; (

    OdpowiedzUsuń
  3. Totalny syf. Książka z perspektywy typowego gnoja.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy